W dniu 30 czerwca na terenach zielonych należących do części wspólnej w dolnej części osiedla jedna z właścicielek zleciła prywatnie przycinanie drzew. Zlecenie zostało wydane bez zezwolenia Rady Osiedla i Zarządcy. O pracach i ich zakresie, które miały odbyć się w tym dniu nie zostali powiadomieni współwłaściciele tego terenu. Wezwano Straż Miejską. Pani zlecająca prace przedstawiła pismo z firmy INPRO, z którego wynikało jednoznacznie, że wszelkie tego typu działania muszą zostać uzgodnione z Zarządcą osiedla. Zleceniodawczyni twierdziła, że taką zgodę posiada, co okazało się niezgodne z prawdą. Na miejscu zdarzenia pojawiła się przedstawicielka firmy Actum, która nie potwierdziła wydania takiego zezwolenia. Zastanawiającym jest fakt, że firma specjalistyczna, zajmująca się porządkowaniem terenów zielonych (informacja potwierdzona przez Straż Miejską) przyjmuje zlecenie od
prywatnej osoby na przycinanie drzew nie bacząc na status terenu.
Nie są to pierwsze, ale już trzecie działania tej samej osoby w tym zakresie. Pretekstem każdorazowo była "pielęgnacja i troska o tereny zielone i bezpieczeństwo mieszkańców". W rzeczywistości chodzi głównie o zwiększenie nasłonecznienia działek w okolicy, a to niestety byłoby możliwe jedynie po wycięciu drzew.
Na zdjęciach nr 1 i nr 2 widzimy obraz prac "pielęgnacyjnych", które zrealizowano na zlecenie tej samej osoby w dniu 12.04.2008 r. (nie dotyczyło to bynajmniej suchych drzew).
Kolejna próba miała miejsce 15.04.2009 r. Tylko dzięki interwencji sąsiadów wycinka ta została wstrzymana.
Omawiany przypadek nie jest odosobnionym, ponieważ w ostatnim czasie w bliskim sąsiedztwie doszło do działań nazwanych "ogławianiem drzew", jednak to czego dokonano pod ich pretekstem (zdjęcie nr 3) wg. informacji z Wydziału Środowiska Urzędu Miejskiego kwalifikuje się do zgłoszenia do organów ścigania. Sam fakt określania tych prac jako "pielęgnacja" jest nadużyciem i zmniejsza atrakcyjność terenu, a tym samym wartość naszych nieruchomości.
Najwyższy już czas, aby zakończyć samowolę i uregulować tryb podejmowania tego rodzaju decyzji dotyczących części wspólnych. Koniecznym wydaje się, aby wszelkie działania na terenach zielonych (generalnie - części wspólnej) były uzgadniane z Radą Osiedla, Zarządcą i konsultowane z mieszkańcami pobliskich terenów. Warto tu wspólnie wypracować sposób rozwiązywania tego typu problemów. Rzeczą elementarną jest uprzednie informowanie pozostałych współwłaścicieli o planach działań na części wspólnej.
Wydaje się, że prace prowadzone na naturalnych terenach zielonych, takich jak skarpa, powinny być ograniczone do niezbędnego minimum np. usunięcia suchych konarów, a nie dokonywania przecinek, wycinek czy ogławiania drzew. Zachowajmy naturalne piękno skarpy, które jest jej wartością.
Różnorakie ingerencje w naturę na tym obszarze były już przyczyną problemów z osuwaniem się ziemi. Istotnym jest fakt, że firma INPRO w czasie kiedy była odpowiedzialna za te tereny nie wyrażała zgody na ingerencje w naturalną roślinność argumentując, że istnieje niebezpieczeństwo osunięcia się ziemi, ponieważ podłoże jest piaszczyste. Część mieszkańców nie zdaje sobie sprawy jakie zagrożenia niesie w sobie ingerencja w naturalną strukturę skarpy i jakie idzie za tym zagrożenie. Widać to na zdjęciach nr 4 i nr 5.
Pamiętajmy, że gdyby w przyszłości doszło do samowolnych działań na terenie części wspólnych mamy prawo zgłosić to do stosownych organów jako naruszenie naszej współwłasności.







Komentarze
- zobowiązuje Radę Osiedla i Zarządcę do zgłoszenia powyzszego faktu do rganów ścigania inaczej proceder bedzie trwał nadal. Jak jeden z drugim zapłaci karę za nielegalną wycinkę drzew to mu sie odechce. Jeżeli skarpa zacznie sie osuwac bedzie za późno.